Nie masz pracy? Jedz ciastka!

Nie masz pracy? Jedz ciastka!


Wysyłasz setki CV ale dziwnym trafem wszystkie wpadają do czarnej dziury? Dlaczego korporacje mnie nienawidzą – pytasz jak szefowie Microsoftu po premierze Xbox One. Przecież wszyscy obiecywali przyszłość po marketingu. I choć momentami czujesz się jak turecki sprzedawca dywanów, któremu ukradli wszystkie dywany – jest nadzieja na przyszłość. Nadeszła nowa bohaterka internetów, Karina Gos. Młoda kreatywna, która otworzyła nam oczy i pokazała jak łamiąc schematy złapać Pana Boga za nogi! To znaczy po prostu znaleźć pracę w stolicy. Pfff.

O dziewczynie zrobiła się głośno, kiedy za sprawą (powiem uczciwie) ciekawej akcji, wykorzystując aplikację Forsquare zwróciła na siebie uwagę kilku agencji reklamowych w Warszawie. Tak zwana branża podchwyciła temat i po 18 dniach praca była już nagrana. Pomysł w sumie prosty: przychodzić do siedziby tych największych, check-inować się w recepcjach – przy okazji wstawiając grafikę symulującą interface aplikacji. Zamiast punktów za zameldowanie się w danym miejscu, pracownicy otrzymywali stylizowany komunikat, suregujący, że brakuje im jednej rozmowy kwalifikacyjnej do pozyskania nowego copywritera. Fajny koncept, plus za wykorzystanie bądź co bądź niszowej aplikacji i podpięcie się pod jej mechanizm grywalizacji.

Foursquare

Karinie się udało, ale to, co z jej historią zrobiono później przyprawia mnie o mdłości. Usiadł hipsterski redaktor z NaTemat i za przeproszeniem jebnął z grubej rury: „Młodzi, przestańcie narzekać na brak pracy. Weźcie przykład z Kariny i jej genialnej akcji na Forsquare„! Na następny dzień w ten sam deseń którki artykuł samej bohaterki, „Jak oszukać system i znaleźć pracę nie wysyłając CV?„. Czy to jakiś żart? – pomyślałem. Narodził się kurna ekspert od szukania pracy, tylko patrzeć kiedy Karina pojawi się w jakiejś telewizji śniadaniowej. I to wszystko w pięknym kraju między Bałtykiem a Tatrami, w którym bezrobocie wśród młodych zbliża się do 30%. Delikatnie mówiąc, albo ktoś tu sobie z nas kpi, albo nosa poza centrum Warszawy w życiu nie wystawił. Chociaż zaraz, może faktycznie zamiast marudzić powinienem brać z niej przykład. A więc: raz trafiłem na strzelnicy w dziesiątkę – chętnie wypowiem się jako ekspert od balistyki. Wracając jednak do meritum.

To ciekawe, że zwykła dziewczyna nagle udziela porad na temat „znalezienia pracy bez wysyłania CV”, skoro we wcześniejszym artykule chwaliła się, że jej CV poprzez Forsquare pobrało prawie 500 osób. Z tamtego tekstu wynika również, że odpowiedziała na nie tylko jedna firma, która i tak szukała kogoś na podobne stanowisko. Odbyła się normalna rozmowa kwalifikacyjna, na której decydujące okazały się kompetencje i doświadczenie, a nie sam fakt kreatywnego wykorzystania Forsquare’a.

W prywatnej korespondencji z Kariną dowiedziałem się jednak, że propozycji rozmowy było nieco więcej, bo łącznie cztery. Owszem skuteczność duża, ale nadal porównywalna z dobrym CV osoby, która ma się czym pochwalić. Wobec tego mowienie młodym borykającym się z kryzysem, że mogą trafić na pracę marzeń bez skupiania uwagi na CV, to raczej wprowadzanie ich w błąd. Najpierw trzeba mieć się tak zwane mięso, a dopiero potem szturmować salony. Inaczej to forma bez treści.

Nie odmawiam Karinie prawa do odcinania kuponów od chwilowej popularności, ale na litość boską, przecież to nie fizyka rakietowa, tylko znalezienie pracy w Warszawie. Z resztą, nikt nie zatrudnił Kariny bezinteresownie, bo firma w której teraz pracuje na lewo i prawo chwali się tym, jakiego ma nosa do talentów, otrzymując przy okazji darmową reklamę. I to na największych portalach w kraju.

Nic osobiście do niej nie mam. Znalazła niszę, wykorzystała ją, ktoś poprosił o komentarz na portal, więc go napisała. Jestem przekonany, że prywatnie Karina to bardzo sympatyczna i inteligentna osoba. Nie podoba mi się jednak to, w jaki matriks pakują nas rzekomo opiniotwórcze media. Z pracą dla młodych jest problem, i nie rozwiąże go nagle „bycie kreatywnym”. To zadanie dla rządu i kolejnych ministrów edukacji. Ktoś chyba o tym zapomniał.

„Czytaj, doszkalaj się, rób coś, co powoduje Twój rozwój i sprawia, że staniesz się jeszcze atrakcyjniejszym kandydatem” – radzi Karina. To trochę jak historia z Marią Antoniną, która widząc biednych ludzi powiedziała: nie mają chleba? Niech jedzą ciastka. Smacznego.


  • Monika

    w artykule widzę wiele wypowiedzi, jakich udzieliły osoby komentujące wątek na FB, wspaniale jechać po Karinie i zrobić artykuł z komentarzy

  • Krystian

    Bardzo rozsądnie napisane – brawo.

  • Piotr

    „zapytała dlaczego nie jedzą chleba, skoro mają ciastka” – jesteś pewien, że dobrze pamiętasz tę anegdotkę?
    A poza tym Karina ma rację. Nie trzeba mieć pracy aby zwiększać swoje kwalifikacje, znam dyrektorów, którzy po stracie pracy pracowali jako wolontariusze, tylko po to, by zanim nie znajdą kolejnej nie wypaść z obiegu, a przy okazji nauczyć się nowych rzeczy, poznać nowych ludzi.

  • Czarek

    Chyba ktoś ma bardzo dużo kompleksów przez co każda nie standardowa akcja na którą sam nie wpadł powoduje wkurzenie.
    trochę dystansu i melisy…

  • Michał

    „Z pracą dla młodych jest problem, i nie rozwiąże go nagle „bycie kreatywnym”. To zadanie dla rządu i kolejnych ministrów edukacji.”

    A ja myślę, że im Rząd będzie się dalej trzymał od gospodarki, tym mniej będzie problemów z pracą. No chyba, że autorowi chodziło o zatrudnianie młodych działaczy na ministerialnych etatach.

  • Marcin Łukasz Makowski

    Z Kariną rozmawiałem prywatnie, nic do niej nie mam, to bardzo sympatyczna i inteligentna osoba. Chodzi raczej o to, w jaki sposób jej przykładem posłużyły się „opiniotwórcze” media. Problem bezrobocia jest realny a jej przykład nie jest uniwersalną receptą na sukces.

  • cocthul

    haters gonna hate

  • Radosław Małysa

    Chwytliwy headline, w zasadzie chciałem się dowiedzieć jaka jest alternatywa dla mnie gdy zwolnią mnie ze stanowiska. Znalazłem natomiast kolejny tekst nt. Kariny, z czego jestem zadowolony, bo to pierwszy, który da się czytać z wewnętrznym spokojem ducha.

  • To, że miała chwilowy przebłysk, specjalisty z niej nie czyni. Wolę mieć jednak CV, tak na wszelki.