Beka z szafiarek, czyli wychodzi siano z Louboutinów

Beka z szafiarek, czyli wychodzi siano z Louboutinów


Kategorie

Kto jeszcze pamięta nieśmiałe początki polskich szafiarek? Zakłopotane minki, radość z pierwszych butów wysłanych przez producenta, nieskładne wywiady w „Dzień dobry TVN”.

Jeszcze kilka lat temu rynek blogerów modowych był na tyle mały, że każdy kto wszedł na ten salonik stosunkowo wcześnie – dziś ma już własny brand i rzeszę groupies  Jakoś to leciało, dziewczęta z branży przybijały sobie piątki na pokazach, razem pozowały do sesji w tzw. „magazynach kobiecych . Niestety internet nie znosi monopolu, dlatego z miesiąca na miesiąc dołączały do nich kolejne szwadrony śmierci żądnych fejmu „wannabe”.

Beka z szafiarek

Torcik przez lata nie urósł, a do podzielenia było coraz mniej kawałków. Ktoś poszedł do Wojewódzkiego i się zbłaźnił, powychodziły smaczki, całość tego coraz mniej strawnego dania ozdabiała wisienka w postaci Kasi Tusk – nemezis świata blogerek modowych. Oczywiście kwestią czasu było to, kiedy polecą pierwsze „kurwy” i „chuje”, kiedy ktoś zerwie pakt o nieagresji i będzie chciał przetasować środowisko.

No i się doczekaliśmy. W tle wielka manufaktura blogerów – BlogHous, który zrzeszając 35 autorów wykorzystuje ich potencjał marketingowy (dobrych kilkanaście milionów odsłon miesięcznie), w jakiś rzekomo niecnych celach. Mniej znane blogerki pożaliły się, jak były przez BlogHous pardon – wydymane. Sesja zrobiona, artykulik napisany a oni „ignorują” i nie płacą. Kiedy do całej tej układanki ktoś dołożył jeszcze plotkę, że złote góry robi na tym popularna ostatnio Maffashion, jej koleżanka/konkurentka Fashionelka odpaliła: Gratuluję Julii. Jest twarzą firmy, która robi blogerów i blogerki w chuja.

Firma się uniosła i nadęła, sprawę wzięła do siebie i całą mikro-aferkę, którą można było zamieść pod dywan, postanowiła na domiar złego rozdmuchać. List, który wysłał BlogHous jest tak dobry w tym, jak bardzo jest zły, że pozwolę sobie wypunktować z niego tylko najważniejsze passusy. Tak też, trochę żartem, trochę serio dowiadujemy się, że:

– Pani Julia (Maffashion) szerzy dobre wartości

– Promuje czytanie książek wśród dzieci

– A jak firma wychujała pracownika (czego nie zrobiła) to ten niech ich ściga po sądach, a nie na pudelkach

– Ale tak w ogóle to nikogo nie wychujali (to będzie KLASYK)

Przy okazji dostajemy know-how w jaki sposób raz na zawsze można ukręcić łeb wrednej hydrze trollingu i hejterstwa. Wystarczy wystosować pismo, w którym prosi się uprzejmie o „zaprzestanie hejtów osób, które ciężko pracją na swoje osiągnięcia”. Biedni blogerzy w 40-stopniowym upale cykają nową kolekcję z Zary, mozolnie budują swój wizerunek na faszyn łikach a tu przychodzi taki Pudelek i niszczy „setki karier i rodzin” jednym szczeknięciem.

Co tu można dodać. W dupach się przewraca Panie i Panowie. Ciężko to pracują górnicy w kopalni, studenci na umowach o dzieło albo pielęgniarki w państwowej służnie zdrowia,  a nie za przeproszeniem szafiarki. Postały przy kilku ściankach, zamarzyło im się celebryctwo i wychodzi siano z Louboutinów.

Źródła kryzysu:

http://www.pudelek.pl/artykul/57768/maffashion_jest_twarza_firmy_ktora_robi_blogerow_w_chja/

Bloghous


  • Jarek

    o co chodzi?! Dziwaczna sprawa, ale fajnie opisana. A byłem ciekawy co się dzieje w tym małym dzikim światku i się okazuję, że dzieje się oj dzieje.